

Zbieramy tylko te pąki, które są rozwinięte w całości ale nie przekwitnięte. Wrzucamy je do torby bardzo delikatnie żeby ich nie zniszczyć. W drodze do domu z torebką też obchodzimy się delikatnie 🙂 Kiedy już dotrzemy do domu to nie myjemy naszych kwiatów – przekładamy je pojedynczo do dużego słoja oglądając każdy kwiat czy nie ma na nim robaczków 🙂 Nie wrzucamy wszystkich kwiatów naraz do słoja – wrzucamy około 2 cm warstwy kwiatów a następnie około 2 cm warstwy cukru – w moim przypadku jest to nierafinowany, surowy cukier buraczany i taki też polecam (lub trzcinowy). Układamy takie warstwy na zmianę aż wypełnimy cały słój (lub skończą nam się kwiaty) pamiętajmy, że ostatnią warstwą ma być cukier 🙂

Słój wystawiamy na słońce lub stawiamy w ciepłe miejsce (najlepiej w ciągu dnia na słońce a na noc w ciepłe miejsce w domu). Po kilku dniach kwiaty zmiękną i puszczą soki. Wtedy należy co jakiś czas zamieszać w słoju drewnianą łyżką. Miód będzie gotowy po kilku tygodniach. Przecedzamy go przez gazę i dobrze odciskamy ze wszystkich soków. Resztki kwiatów, które Nam zostaną można wyrzucić na kompost lub dodać do koktajlu 🙂 Powstały miód stosujemy jak zwykły miód – najlepiej na zimno do 45 stopni dodając np do wystudzonej zimowej herbaty :).
